Dzień 18. października pewnie na długo zostanie w pamięci wszystkich osób pracujących w branży SEO. Wtedy bowiem dowiedzieliśmy się, że Google wydało najnowszą aktualizację algorytmu wyszukiwania, opatrzoną nazwą Pingwin 3.0. Wydarzenie to wywołało spore poruszenie w środowisku SEO oraz nieco zmian na pozycjach. Jak to dokładnie wyglądało? Co z tego wynika? I przede wszystkim – jak sytuacja przedstawia się w ponad tydzień po całym wydarzeniu?

Budowa Pingwina

Na tak znaczącą aktualizację algorytmu Google kazało nam czekać dość długo, bo ponad rok. Jednak gdy na początku października, podczas konferencji Search Marketing Expo East, Gary Illyes zapowiedział nadejście nowej wersji Pingwina, można było spodziewać się nadchodzących zmian. Jak podkreślił Illyes, cyferka 3.0 nie oznacza tutaj tylko aktualizacji, ale całkowitego przepisania algorytmu.

Jego głównym zadaniem jest ocena linków prowadzących do strony. Oczywiście najbardziej wartościowe są linki naturalne i stworzone w sposób zgodny z wytycznymi Google. Jeśli jest inaczej, na stronę może zostać nałożona kara, np. powodująca obniżenie pozycji w rankingu Google. Wszystko to w celu pozostawienia w wyszukiwarce jak najbardziej jakościowych stron.

Gdy kurz opadł…

A zatem Pingwin 3.0 wkroczył do wyszukiwarki i zaczął się panoszyć na pozycjach. Czego mogliśmy się spodziewać? Według naszych specjalistów, Pingwin 3.0 najbardziej zwraca uwagę na strony, w których możemy zauważyć:

  • nienaturalne rozłożenie i umieszczenie linków,
  • słowa kluczowe, które są zawarte w odnośnikach do serwisu,
  • dużą ilość linków ze stron oznaczonych jako spamowe.

W przypadku takich stron nastąpiły spadki pozycji domen. Gdzie natomiast mogliśmy doczekać się zasłużonych wzrostów? Zgodnie z naszą analizą były to m.in. strony:

  • nieposiadające linków z typowych do tej pory miejsc (katalogi, niskiej jakości blogi i fora internetowe),
  • mające linki z działań w mediach społecznościowych oraz poprzez te płynące z publikacji ciekawej treści.

Dobrym podsumowaniem mogą być analizy zachodnich specjalistów SEO, którzy twierdzą, że metoda działania algorytmu polega na pozbawianiu „mocy” linków słabej jakości. To natomiast skutkuje utratą pozycji stron z tego typu linkami.

Jak więc można było się spodziewać, w pierwsze dni po wkroczeniu Pingwina 3.0 branża SEO żywo reagowała na wszystkie ruchy w pozycjach – w zależności od wyników były to więc łzy szczęścia bądź rozpaczy. W Rocket Media nie odnotowaliśmy żadnych większych spadków, zauważyliśmy za to kilkanaście znaczących wzrostów na pozycjach.

Prognozy

Od publikacji aktualizacji Pingwina minął więc już ponad tydzień. Co się zatem zmieniło? Po chwilowych wahaniach pozycje ustabilizowały się – wysokie wyniki pozostały wysoko, niskie niestety też. Są także opinie, które mówią, że tak naprawdę nigdy nie można ze stuprocentową pewnością poznać prawdziwej przyczyny, która kryje się za takimi zmianami. Ponadto, aktualizacja Pingwina była przygotowywana od ponad roku – może więc obejmować o wiele więcej, niż tylko nowy sposób oceny linków.

Niezależnie jednak, co przyniesie przyszłość, możemy wyciągnąć jeden żelazny wniosek. Z każdą aktualizacją coraz bardziej liczą się jakość, a nie ilość linków prowadzących do strony. Do tego ważne jest też odpowiednie dbanie o treść i optymalizację serwu. A tymczasem po całej burzy spowodowanej przez Pingwina 3.0 opadł już kurz. Co po nim zostało? Jedna stara i znana powszechnie prawda: „content is king”.

Skontaktuj się z nami

 +48 71 757 50 56
 biuro@rocketmedia.pl
A webform by Podio